Witam.I już po świętach.Były dość nietypowe bo wyjątkowo nudne no i jeszcze ta pogoda....Ani wyjść,ani w domu usiedzieć można było oszaleć.Niestety nie bardzo mi idzie na tym portalu,oglądam po troszke innych ludzi,podziwiam stronki a sam nic nie umiem zrobić,obłęd.Kilkoro co nieco pytałem ale nie wielka pociecha bo i tak nie umiem.Jak tak dalej pujdzie to chyba się zrażę i zakończę to bo niema najmiejszego sensu.Poprubuje jeszcze kilka dni-zobaczymy.Narka!!!.
Właściwie to już święta,tylko o tej porze mogę spokojnie coś pisać bo chacia zawsze pełna gości...ale po koleji.Ostatnie prawie dwie doby były dość pracowite oczywiście nie z pracy tam narazie zwolnionko.Nie lubię świąt bo nawał...wiecie czego,no i ta pogoda-szkoda gadać.Synek zdrowieje i to jest najważniejsze.Żonka męczy się w siudmym no wiecie co m-cu.Ale nie ma wyboru trudno stało się po prostu wpadka ale jakoś już się z tym pogodziliśmy się.Mateusz,Arkadiusz-tak się nowy człowieczek będzie zwał,musiałem się tym tutaj podzielić.Znowu po 12-stu latach te pieluchy-masakra ale do maja jeszcze troszkę czasu to chyba jakoś przegryzę.Myślę że to narazie tyle.Zmykam do następnego wpisu.Narka.1563.......
No cuz,pruboje zaczoc cos czego jeszcze nie robilem do tej pory.Co z tego wyjdzie zobaczymy.Co prawda dawno temu pisalem cos jakby w krztalcie dziennika z zycia rodziny i nie tylko ale to byla zupelnie inna forma.W karzdym bodz razie jak sie wyspie to zaczynam....21.03.2008 przed godz.4:00.




